Północne rubieże Niemiec, surowa wyspa Amrum, tuż przy granicy z Danią. Niegdyś była ona bazą wypadową miejscowych rybaków i marynarzy, otwierającą drogę na wody Morza Północnego, a dalej ku arktycznym akwenom, gdzie prowadzono połowy wielorybów. Pozyskiwane z nich surowce – przede wszystkim tran i fiszbiny – przez stulecia stanowiły niezwykle cenny towar. Wielorybnictwo zaczęło jednak tracić znaczenie wraz z rozwojem przemysłu naftowego i pojawieniem się tańszych substytutów, co ostatecznie doprowadziło do upadku tego sposobu eksploatacji morza.
W 1945 roku, w ostatnich tygodniach II wojny światowej, Amrum uchodzi za bezpieczne schronienie przed wojenną pożogą. To właśnie tutaj swoją małą ojczyznę odnajduje dwunastoletni Nanning (Jasper Billerbeck), uciekinier ze zbombardowanego Hamburga. Jego ojciec jest wysoko postawionym nazistowskim oficerem, a matka pozostaje mu bezgranicznie wierna i wraz z nieuchronnym upadkiem III Rzeszy pogrąża się w rozpaczy. Ciężar codziennego życia spada więc na ciotkę, która próbuje utrzymać rodzinę przy życiu w świecie coraz bardziej dotkliwych braków i rozpadającej się wojennej gospodarki.
Nanning również musi pomagać. Aby zdobyć żywność dla rodziny, pracuje na polu ziemniaków, zbiera drewno na opał i wykonuje inne ciężkie prace. Początkowo towarzyszy mu przyjaciel Hermann Bendixen (Kian Köppke), jednak z czasem atmosfera wokół Nanninga zaczyna się zmieniać. Nadchodząca klęska Niemiec sprawia, że jego pochodzenie i rodzinne związki, dotąd niewiele znaczące na odległej wyspie, zaczynają nabierać zupełnie innego znaczenia. Mieszkańcy Amrum w większości nie są nazistami i z rosnącą nieufnością przyglądają się tym, którzy reprezentują świat, którego dni są już policzone.










Fatih Akin wprowadza do filmu kilka elementów, które pomagają utrzymać uwagę widza, a jednocześnie sprawiają, że opowieść o wojnie, śmierci i głodzie nie staje się przesadnie przytłaczająca. Jednym z nich jest przyroda – prosty i bezwzględny świat, w którym mniejszy zostaje zjedzony przez większego, a słabszy przegrywa z silniejszym. Obserwowanie tego naturalnego porządku nadaje filmowi pewien dystans i pozwala spojrzeć na wojenną rzeczywistość nie tylko przez pryzmat ludzkiego dramatu.
W tle pojawia się również literacki trop związany z Ahabem i Moby Dickiem Hermanna Melville’a, który z czasem nabiera w filmie własnego znaczenia. Znacznie mniej oczywistym tematem jest natomiast tożsamość i przynależność – pytanie o to, co właściwie znaczy „być Amrumczykiem” i na ile można odpowiadać za czyny ludzi, z którymi jesteśmy związani. Akin nie próbuje udzielać na te pytania gotowych odpowiedzi. Podobnie traktuje liczne nawiązania do klasycznego kina, w tym do tradycji Nowego Kina Niemieckiego, wykorzystując znane motywy, ale nie pozwalając im zdominować własnej opowieści.
To film, w którym reżyser nie prowadzi widza za rękę – po uruchomieniu poszczególnych wątków pozwala im rozwijać się własnym rytmem. Dlatego Amrum może nie przypaść do gustu widzom oczekującym wartkiej akcji. Literackie odniesienia, oszczędna narracja i bardzo starannie budowane obrazy sprawiają, że jest to przede wszystkim propozycja dla widzów, którzy lubią podczas seansu trochę się zatrzymać i poszukać sensu pod powierzchnią prostej historii.

Ciekawostką jest fakt, że podczas prac nad filmem Fatih Akin mógł liczyć na uwagę i wsparcie legendarnego twórcy gier Hideo Kojimy, który poświęcił projektowi sporo miejsca w swoich publicznych komentarzach.