Spokojna, nadmorska miejscowość Jasper’s Cove od lat zmaga się z kryzysem. Rybołówstwo przestało przynosić dochody, a młodzi wyjeżdżają i nie wracają. Dermot Flynn, właściciel lokalnego baru, widzi szansę w propozycji funduszu inwestycyjnego: budowie luksusowego hotelu i ośrodka spa na wybrzeżu. Jego ojciec, Frank, zapalony rybak, ma inny pomysł – chce uruchomić fabrykę konserw, która mogłaby ożywić lokalną gospodarkę. Te dwie konkurencyjne propozycje głęboko dzielą mieszkańców.
Pewnego dnia do przygasłej osady przybywa młoda wdowa Evelyn Kennedy z dziewięcioletnim synem Oscarem (Miguel Gabriel). Wraz z mężem kiedyś marzyli o takim miejscu – spokojnym i idealnym do wychowywania dziecka. Dziś z tych marzeń pozostało niewiele. Aby związać koniec z końcem, Evelyn podejmuje pracę w barze Dermota, przez co ma coraz mniej czasu dla Oscara.
Chłopiec jest nieśmiały, niewerbalny i porozumiewa się za pomocą specjalnej książki komunikacyjnej, w której zapisano wybrane słowa. Z czasem jednak książeczka przestaje nadążać za jego rozwijającą się wrażliwością i ciekawością świata – skoncentrowana na domu i codziennych czynnościach, nie wystarcza już do wyrażenia myśli.
Wciąż trwają wakacje. Oscar wędruje po okolicy z popsutym aparatem fotograficznym, odziedziczonym po ojcu, udając, że robi zdjęcia. W rzeczywistości rysuje – rośliny, krajobrazy, morskie stworzenia. W oczach mieszkańców uchodzi za dziwaka: ubiera się nietypowo, nie mówi, unika towarzystwa. Dzieci z miasteczka traktują go jak głupka.
Gdy pewnego dnia Oscar ucieka przed grupą wyrostków szydzących z jego inności, trafia na zaplecze warsztatu prowadzonego przez miejscowego majsterkowicza, Eryka. Starszy mężczyzna, widząc aparat identyczny jak jego własny, podejrzewa kradzież i odbiera go chłopcu. Szybko jednak orientuje się w pomyłce. Między nim a Oscarem nawiązuje się nić porozumienia. Eryk pożycza chłopcu swój dwuobiektywowy aparat, a jego zepsuty obiecuje naprawić. Z czasem staje się dla niego mentorem – uczy, że fotografia to inna forma rysunku i że zanim naciśnie się spust migawki, warto się zatrzymać i pomyśleć.










Moja ocena: 8/10 („bardzo dobry”) „Camera” to cicha, poruszająca opowieść o dorastaniu, przyjaźni i pragnieniu bycia zauważonym. Film oparty na autobiograficznych doświadczeniach niezależnego amerykańskiego reżysera Jaya Silvermana, który swoją drogę twórczą rozpoczął od fotografii, a z czasem został reżyserem i producentem, ukazuje, jak zwykłe spojrzenie przez obiektyw może zapoczątkować przemianę — zarówno jednostki, jak i całej małomiasteczkowej społeczności. Autorem scenariusza jest Jamie Murphy, pisarz irlandzkiego pochodzenia, który w tej historii opowiada o porozumieniu.
