Ośmioletni Amerigo Speranza, po trudnych doświadczeniach wojennych, mieszka z matką Antoniettą. Ojciec od dawna jest nieobecny – podobno wyjechał do Stanów Zjednoczonych w poszukiwaniu szczęścia. Matka i syn, jak wielu mieszkańców miasta, żyją w ubóstwie, każdego dnia walcząc o przetrwanie. Amerigo zamiast chodzić do szkoły, skręca papierosy i zbiera szmaty, a wraz z przyjacielem dorabia sobie drobnymi psotami, jak sprzedaż farbowanych szczurów na targowisku.
Pragnąc zapewnić synowi lepsze życie, Antonietta dołącza do inicjatywy zwanej „pociągami szczęścia”, organizowanej przez Włoski Związek Kobiet przy wsparciu środowisk komunistycznych. Akcja polega na wysyłaniu dzieci z biednego południa do rodzin w północnych regionach kraju, gdzie mogą odzyskać siły i uniknąć głodu. Pomysł ten budzi jednak sprzeczne reakcje – w dzielnicy krążą plotki, że dzieci są sprzedawane lub wysyłane w nieznane, a strach miesza się z nadzieją.
Amerigo, mimo braku szkolnego wykształcenia, ma niezwykły talent do liczb – lepiej rozumie język matematyki niż słowa. To właśnie ta wrażliwość i bystry umysł sprawiają, że jego nowe otoczenie dostrzega w nim coś wyjątkowego. Chłopiec poznaje świat, który odmieni jego spojrzenie na siebie i na to, skąd pochodzi.
Powrót do domu okaże się dla niego momentem dojrzewania – konfrontacją z przeszłością i odkrywaniem, czym naprawdę jest miłość matki.














Moja ocena: 10/10 („arcydzieło”)
Film jest ekranizacją powieści Violi Ardone Czekam, aż stanie się coś pięknego. Tytuł nawiązuje do gry, w którą główny bohater, mały Amerigo, gra sam ze sobą – obserwuje buty przechodniów i przyznaje im punkty według własnego systemu. Za nowe i czyste buty dodaje punkty, w tym bonusowe, a za brzydkie, brudne, znoszone czy dziurawe – odejmuje, czasem podwójnie. Kiedy uzbiera 100 punktów „stanie się coś pięknego”.
Film jest pięknie sfilmowany, warto też uważnie wsłuchać się w ścieżkę muzyczną, którą skomponował Nicola Piovani. Nicola to włoski kompozytor, który jest znany między innymi ze skomponowania ścieżki dźwiękowej do innego włoskiego arcydzieła wojennego – Życie jest piękne w reżyserii Roberta Benigniego.
