Pięćdziesięcioletni najemnik i przemytnik, Borsuk, przemierza ogarnięte wojną tereny byłej Jugosławii, podając się za przedstawiciela polskiego oddziału UNICEF. Ta rola jest jednak jedynie przykrywką dla jego prawdziwego zadania. Ma odnaleźć dziewięcioletniego, zdrowego chłopca i sprowadzić go do Polski. Jego kontakt na miejscu nie dostarcza jednak „odpowiedniego towaru”, przez co Borsuk zostaje zmuszony do samodzielnych poszukiwań wśród dzieci ulicy i okolicznych band wyrostków.
Do jednej z takich grup należy Vlado Petrić (Sergiusz Żymełka) – chłopiec inteligentny i sprytny, przed wojną syn celnika oraz nauczycielki języka angielskiego. Przyjaźni się on z chłopcem o ograniczonej sprawności intelektualnej, nazywanym pogardliwie „szmajerem”. Ten jest stale upokarzany w grupie i zajmuje najniższe miejsce w brutalnej hierarchii młodocianego gangu.
Vlado żyje marzeniem o ucieczce. Pragnie dotrzeć do Norwegii, która jawi mu się jako odległy, niemal mityczny kraj, zamieszkany przez Eskimosów. Pojawienie się Borsuka otwiera przed nim możliwość wyrwania się z rzeczywistości wojny. Chłopiec szybko rozpoznaje w nim jedyną realną szansę na zmianę losu i decyduje się do niego przyłączyć.
Od tego momentu Borsuk i Vlado wspólnie wędrują przez wyniszczony wojną świat, w którym granice między przetrwaniem, interesem i moralnością stale się przesuwają. W ich ślad podąża Pułkownik Vuko – człowiek kierowany nienawiścią, który pragnie zemsty na Borsuku za śmierć swojej córki.










Moja ocena: W „Tam, gdzie żyją Eskimosi” wojna jest w pełni fizyczną rzeczywistością, ale jednocześnie działa jako metafora chaosu, przypadkowości i moralnego rozchwiania świata. Nie jest tłem neutralnym – wpływa na każdy gest i każdą decyzję bohaterów, a zarazem uwydatnia ich wewnętrzne pęknięcia.
Na tym tle rozwija się relacja Borsuka i Vlada – niemal ojcowsko-synowska, choć zbudowana w warunkach całkowitego braku stabilności i zaufania. Vlado to dziecko pozbawione czułości i podstawowego poczucia bezpieczeństwa, a Borsuk, mimo swojej brutalnej profesji, staje się dla niego istotnym punktem odniesienia.
Film pokazuje, jak ich relacja stopniowo się kształtuje, nie idealizując jej, ani nie odbierając jej autentyczności. Widz otrzymuje coś w rodzaju kruchej nadziei. Że nawet w świecie skrajnego oddalenia ludzi od siebie możliwe są jeszcze porozumienie i bezinteresowna więź.
Podobne:
Dorota Kędzierzawska – „Jestem” (2005) i „Jutro będzie lepiej” (2010). Kino skupione na dziecięcej samotności i codziennym przetrwaniu w świecie dorosłych, w którym relacje są warunkowe, a bliskość pojawia się tylko na moment.