Finn (Miran Selçuk) to wrażliwy, inteligentny i nieco zagubiony dziesięciolatek, który mieszka wraz z rodzicami w Berlinie. Niestety, jego rodzice są rozwiedzeni, więc chłopiec od czasu do czasu czuje się przerzucany między nimi jak niepotrzebny przedmiot – jakby był ciężarem, którego trzeba się pozbyć.
Tak jest także podczas tego weekendu, kiedy wraz z ojcem szykują się na ekscytujący spływ kajakowy. Okazuje się jednak, że plany ojca uległy zmianie i musi on pilnie odesłać Finna do matki. Na domiar złego nie ma czasu zrobić tego osobiście, więc odwozi chłopca na dworzec, kupuje mu bilet i pakuje do najbliższego pociągu.
To pierwsza podróż Finna pociągiem, więc chłopiec bardzo się stresuje. Szybko okazuje się jednak, że to dopiero początek kłopotów. W pociągu spotyka ekscentrycznego, wytatuowanego młodego mężczyznę, który przełamuje jego bariery i siada obok niego. W efekcie tej przygody Finn traci bilet i plecak, a ani policja, ani konduktorka nie dają mu wiary, zakładając z góry, że uciekł z domu.
Z opresji ratuje go Jola – nastolatka o niewyparzonej gębie, posługująca się tak zwanym berlińskim akcentem i ironiczną, ciętą ripostą. Razem trafiają do jakiejś zabitej dechami dziury na skraju pola. Postanawiają więc porwać ciągnik i wybrać się na przejażdżkę nad morze, a przy okazji odzyskać zgubiony przez Finna plecak.








Moja ocena: Film „Kannawoniwasein!” jest ekranizacją popularnej serii książek dla dzieci i młodzieży Martina Musera. W serii duet Finn i Jola przeżywa różne niedorzeczne przygody, spośród których porwanie traktora jest jedną z najmniej dziwnych. Warto wspomnieć, że podczas swojej wędrówki młodzi bohaterowie spotykają „wikingów”, pana z sex shopu, zwariowanego sprzedawcę benzyny, gang motocyklistów oraz pewnego wilka.
Stefan Westerwelle to reżyser, który rozpoczął swoją karierę od kręcenia filmów o ludziach wykluczonych i samotnych. Obecnie skupia się na mądrym kinie dla dzieci i młodych dorosłych – jest autorem między innymi filmu Matti i Sami oraz trzy największe błędy we wszechświecie.

Podobne:
Warto obejrzeć utrzymany w podobnym klimacie, zwariowany debiut Westona Razooli – Zagadkę ognia.